piątek, 28 grudnia 2012

Senny chłopak

      Miałam dziś dobry sen, szkoda, że tak realny, a jednocześnie tak nierealny. Śniło mi się, że jest wiosna już, że w sąsiedniej klatce jest nowy sąsiad. We śnie wszystko poszło tak szybko, pamiętam, że mnie do siebie zaprosił, gadaliśmy sobie i nagle jakoś z mojej zimnej, poddanej samotności osoby wypłynęła podejrzliwość, coś zaczęło się we mnie dziać. A ten sąsiad zaczął mówić, że coś tam słyszał co ja o Nim myślę, że jest "lanserem", modnisiem i nawet przystojny, ale dziwny jakiś. Powiedział, że tak, ale że też bywa inny, że jest modelem i dlatego często wraca taki "wylansowany" i że przecież jak z Nim rozmawiam to chyba widzę, że jest inny. Bum! Olśniło mnie! Przekonuje mnie do siebie, pewnie mu się podobam, ale... oj już go lubię.
     Flash! Błysk! Jesteśmy już razem, wpadam z przyjaciółmi Izzim, Natką, Twinkami i ich nierozłącznym kompanem do hmm, we śnie wiem jak ma na imię, ale nie wymawiam tego ani razu, więc nie wiem jak ma na imię, i pomagamy mu w porządkach. Wyglądamy na szczęśliwych. Wszystko jest takie normalne... W realnym świecie nigdy nikogo takiego nie widziałam. Skąd on wziął mi się w głowie? Tylko mi smutno po tym śnie, właśnie staram się być sama ze sobą i bólem ósemki...

niedziela, 16 grudnia 2012

Zwierzę czy nie?

     Śniło mi się ostatnio coś co nie powinno. Miałam poczucie winy po tym śnie, aczkolwiek tuż po przebudzeniu dalej było mi przyjemnie. Jednak obiekt był niewłaściwy tej przyjemności. Kiedy mówimy, że potrafimy się przyjaźnić z płcią przeciwną, czy to prawda? Czy może jednak ciało i instynkt zawsze bierze górę?
     Lubię wierzyć, że jestem czymś więcej niż zwierzęciem, i że mogę być ponadto, co jednak jeśli podświadomość coś mi chce przekazać, a ja się dumnie przy czymś upieram? Może w prawdziwym życiu za bardzo się obawiam żyć? A może to tylko głupi sen i muszę o nim zapomnieć...
     Któż to wie, czas pokaże. Ten sen był z miesiąc temu, więc chyba potrzebuję sporo tego czasu... Jednak Święta to nie najlepszy czas na podejmowanie poważnych decyzji.

wtorek, 6 listopada 2012

To był sen czy jawa?

     Sporo mi się ostatnio śni, ale nie mam czasu żeby o tym pisać. Sęk na dziś jest w tym, że coraz częściej nie odróżniam tego co mi się śniło od tego co jest. Głupia sprawa z żarówką w przedpokoju, wydawało mi się, że ktoś ją już wymienił i działa, więc zapalam, pewna jak nic, że światło zaraz spłynie w mroczne zakamarki przedpokoju, jednakże nic. A ja na głos przy całej familii - "O to nikt nie wymienił żarówki? ... To mi się tylko śniło? Oj...". Plus taki, że w końcu ktoś tą żarówkę wymienił. Gorzej jak gadam z przyjaciółmi od serca przez sen, a na żywo wydaje mi się, że już to obgadaliśmy i gadam do nich o czymś czego nie kumają.

wtorek, 26 czerwca 2012

Nie te mary senne znikną

      Długo snów nie było. Teraz znowu są. Jest ich dużo, nawet bardzo. Im gorszy mam dzień i im mniej mogę go odreagować na swój sposób, tym więcej snów mnie dręczy. Coraz bardziej zagmatwanych i bez sensu, co gorsza mieszających się z rzeczywistością. Więcej i szczerzej mogę porozmawiać z ludźmi którzy mnie otaczają w snach niż w prawdziwym życiu. Nieco to dołujące. Nie chcę zasypiać, nie lubię śnić. Wolę ciemność i spokój snu bez mar.

piątek, 13 kwietnia 2012

Bohaterzy, krasnolud, Molder& Skully

     Praca kompletnie mnie zaangażowała i relacje z ludźmi tak, że nie miałam czasu pisać, ani nawet zapamiętywać snów. Dziś jednak mam dzień wolny. Mieć wolny piątek to naprawdę świetna sprawa. Snów miałam mnóstwo dziś i nawet pamiętam jeden z wczoraj.
     Wczoraj mianowicie śniło mi się, że mam bardzo dziwne włosy na nogach, takie białe, długie, rosnące spiralą, długimi kępami jak bardzo cienka trawa. Miałam miejsca bez włosów na nogach i z nimi. Cały sen widziałam tylko nogi. 
     Dziś śniło mi się bardzo dużo. Najpierw pamiętam o drużynie zmuszonej do wyprawy wielką powodzią w ich krainie. W drużynie był typowy krasnolud, jakaś dziwna nieśmiała istota która się w Nim kochała, zbudowana z czerwonej kulki wielkość brzucha krasnoluda zielonym listkiem na górze i złotą kuleczką na tymże listku, do tego barbarzyńska bohaterka i bohater w przepaskach biodrowych, po kołtunionych włosach, wyjątkowo dzielnych i nieśmiałych, do tego zakochanych w sobie, czego, żadne nie wie i nieśmiało czeka co się stanie, jakby tego było mało mamy tu jeszcze agentów Molder'a i Skully. Powódź zagnała ich statek na tereny Wielkich Dziwów, krainy bardzo wysoko ponad poziomem morza, gdzie żył lud dziwaków modlących się do zegarka z Kubusiem Puchatkiem rozmiarów domu. Kiedy nasi bohaterowie napotkali "dziwaków" Ci chcieli ich od razu zabić, zegar im o wszystkim powiedział i muszą zabijać wszelakich intruzów. Rozegrała się bitwa tak szybka, że we śnie mało co miałam do podpatrywania, oczywiście "moja" drużyna wygrała. Po bitwie podeszli do zegara, a ja zdałam sobie sprawę, że to "normalny" dziecięcy budzik, który pewnie wpadł do tej krainy z jakiegoś pokoiku dziecięcego, a cały świat w moim śnie jest całkiem mały! Kiedy drużyna rozbijała obóz na wieczór w pięknym malowniczym miejscu, ja przyglądałam się im niczym myszom, tak byli mali, Molder i Skully nieco byli więksi od reszty, ale i tak nie wyróżniali się zbytnio. Tymczasem nieśmiałość opadła w drużynie i wreszcie nieśmiała istota wyznała krasnoludowi swoje uczucie, a on powiedział, że ją też kocha, do tego bohaterów też coś tknęło i zauważyli, że są w sobie zakochani, całość spostrzeżeń zwieńczyli pocałunkiem. Molder i Skully nie za bardzo wiedzieli o co tu chodzi i postanowili nie ulegać atmosferze, zaczęli więc po prostu gadać o tym skąd wziął się w tym miejscu taki olbrzymi zegar i czy to kosmici go tu przywlekli. Tu ładnie kamera snu odjeżdża, ujmując całą zgraję przy ognisku, potem odpływa w dal i zostaje już tylko  granat nieba i gwiazdy. Spokojnie się obudziłam i radośnie zdążyłam to tu zapisać, tak idiotycznego snu dawno nie miałam ;).

niedziela, 11 marca 2012

Las Vegas Paranoja

     Narzekałam na brak snów to się pojawiły, słabo je pamiętam, bo nie miałam kiedy ich zapisać, ale ze środy nad ranem pamiętam, że śniła mi się praca i chcieli dodać mi więcej obowiązków nie dając więcej kasy... Tak mnie to rozwaliło, że zamiast asertywnie porozmawiać jak robię normalnie to przeskoczyłam w inny sen. Ten inny był totalnie porąbany, trochę jak Las Vegas Parano tylko, że w tęczowych kolorach, było pełno kolorów, grubych ludzi ubranych w koszule z kręcącymi się żółtymi spiralami na granatowych i fioletowych koszulach, ludzie z garami zamiast brzuchów, masa jakiś kolorowych piłek i zabawek, wszędzie... Ktoś by pomyślał, że to był sen na jakimś kwasie. Trochę mnie to zniesmaczyło i niezbyt mi się to podobało, więc się obudziłam. Śniło mi się coś jeszcze, chyba w piątek, ale już nie pamiętam co, a może w sobotę? Dziś obudziłam się z dobrym nastrojem co u mnie rzadkie, ale gdy przypomniałam sobie wczorajszy dzień zalała mnie fala jakiś smutków i gniewu nie do opanowania.

wtorek, 6 marca 2012

Rozkwitające kwiaty

     Od czasu kwiatów kwitnących w zwolnionym tempie nic mi się nie śni. Praca, spotkania z Kamykiem, przyjaciółmi i różne sprawy pomiędzy wyczerpują mnie i rano kiedy się budzę w głowie mam pustkę i nerwowo kreślony plan dnia, a potem już tylko wstaję i robię. Ostatnio budzę się zawsze w momencie, gdy na mojej ulubionej playliście do "spania" (stereomood playlista sleepy) rozkręca się utwór Taylor'a Deupree "Shoals - FALLS TOUCHING GRASSES". Raz słyszałam to jak rozkwitały kwiaty, a następne dwa razy wydawało mi się, że to ktoś za moim oknem zanim się zorientowałam, że to muzyka z laptopa.Dziwne uczucie, nie rozbudzić się do końca i mylić dźwięki... Nie wiadomo, czy się z siebie śmiać, czy iść do lekarza...

wtorek, 28 lutego 2012

Żywe kwiaty

     Dziś mi się śnił przyjaciel i może na tym zakończmy tą część snu, po za tym śniło mi się coś dziwnego w sumie sama nie wiem, czy to był sen na jawie, czy sen udający rzeczywistość. Wydawało mi się, że się rozbudziłam po poprzednim śnie, zobaczyłam to co zwykle po przebudzeniu i wielki dzban z olbrzymimi kwiatami. Były to jakieś dziwne kwiaty, bo kształtów różnych, a w kolorach tylko różowym i głównie fioletowym. Kiedy słońca odbite od szyb na przeciwko mojego pokoju na nie padło (do mojego pokoju słońce nigdy nie zagląda bezpośrednio) poruszyły się jak na filmie w przyśpieszonym tempie ożyły, otworzyły kielichy pełne żądzy ciepła. Oszalały, a ja patrzyłam się zadumana skąd u mnie takie ładne "żywe" kwiaty, bo przecież nikt ostatnio po za przyjaciółką na urodziny kwiatów mi nie dawał. Nagle tak samo jak otworzyły się ich kielichy, tak samo w przyśpieszonym tempie się zamknęły, jakby czymś wystraszone. Sama się zaniepokoiłam i się obudziłam.

poniedziałek, 27 lutego 2012

Karma

     Ostatnimi czasy śniło mi się, że pies jak jadł suchą karmę, której mu nie dajemy, łamał sobie zęby i mu wypadały do tego śniła mi się kłótnia z Kamykiem, widać we śnie pociągnęłam kwestię której nie miałam czelność poruszyć na jawie i spełniły się we śnie tylko moje obawy, potem znowu mi się śnił, ale nie pamiętam teraz co to było, coś mówił do mnie, ale nie pamiętam co. To tak z ostatnich trzech dni.

poniedziałek, 20 lutego 2012

Clint Estwood

     Dziś we śnie kupowałam białe, dorodne grejpfruty. Były naprawdę zacne i musiałam je mieć, jak już je kupiłam, zaczęłam śnić film. Głównym charakterem był Ron Perlman, a Clint Eastwood grał małą rolę, acz istotną. Ron śmigał wszędzie na Harleyu i wyglądał groźnie używając "tego swojego spojrzenia". Cały w skórach, brudny od kurzu autostrad, jeździł tylko i wyglądał groźnie, aż w końcu spojrzał się tak na Clinta, który grał szefa jakiejś zapomnianej stacji benzynowej na pustyni. Clint spojrzał się na Niego "swoim spojrzeniem" i Perlman, skruszony zapłacił za benzynę, batonik i ruszył prędko w dalszą drogę. W tym miejscu sen mi się skończył... W sumie logicznie, bo filmy zawsze kończą się, gdy ktoś odjeżdża w stronę zachodzącego słońca.

niedziela, 19 lutego 2012

Sprytny design

     Nie mogłam zasnąć, może dlatego, że miałam dziś rozmowę o pracę... Jak już zasnęłam to śniło mi się, że jestem u jakiejś starszej Pani w niesamowitym mieszkaniu. Różne odcienie zieleni szalały na ścianach, dywanach, meblach i ozdobach, wszystko było jak w pałacu tylko, że bardziej wymyśle i wzorzyste. Kiedy od Niej wyszłam, młode małżeństwo zaprosiło mnie do siebie, nie pamiętam czemu, może bez powodu i mieli dokładnie takie samo mieszkanie tylko, że w niesamowicie żywych odcieniach od ultramaryny po indygo, które jest prawie czarne. Przyszłam mi we śnie myśl do głowy, mianowicie taka, że aż dziw, czemu w takich mieszkaniach nie jest ciemno, ktoś musiał sprytnie rozmieścić oświetlenie i okna, bo pokoje były jasne i przyjemne. Jak wyszłam z kamienicy to się obudziłam z tego jakże estetycznego snu.

środa, 15 lutego 2012

wtorek, 14 lutego 2012

Bitwa

     "Plac Zabaw", jestem ze znajomymi. Dobrze się bawimy, śmiejemy, słyszę śmiech Ukry i Petlona, rozglądam się i widzę ich i Jego. Siedzą nieopodal i się z czegoś śmieją. On leży na kurtce i też się śmieje jak Osioł ze Shreka... Widzi mnie, patrzę się z niesmakiem i odwracam wzrok, zajmuję się rozmową ze znajomymi. Podchodzi do mnie jakaś kobieta i mówi, że ma dla mnie informację. Pytam - O co chodzi?- odpowiada - Tamten Pan, który tam leży, zaprasza Panią, mówi że jak zrobi mu Pani loda to może być jak kiedyś - patrzę się na Nią bez wyrazu i myślę, czy jej za to zapłacił, czy przekonał, obie opcje są równie prawdopodobne, Fistaszek ma talent do przekonywania, że coś bez sensu ma sens... Wstaję. Wciągam powietrze. Idę w Jego stronę, ani szybko, ani wolno. Patrzę się szyderczo, wiem, że wszyscy patrzą - I co z tego? - myślę. W tym szalonym świecie, postanawiam być tym który zacznie apokalipsę. Popycham go i upada, wymierzam mocnego kopniaka w Jego nerkę. Klękam prawym kolanem na splocie słonecznym i lewą ręką uderzam w brzuch, mam nadzieję, że w wątrobę - Tyle pije, że to powinno zaboleć - wstaję i znowu kopię tym razem po żebrach. W końcu widać opuszcza go szok i po uderzeniu zbiera się bez tchu z ziemi i ucieka. Siadam na trawie i ze spuszczoną głową zaczynam płakać. Wydaje mi się, że jestem sama, że już nikogo nie ma na świecie. Rozumiem, że jeśli już Ci na kimś zależało to emocje tak łatwo nie odchodzą. Czas mało zmienia, usypia nas tylko, odpowiedni bodziec budzi wszystko. Podpaliłam cały świat, a teraz płonie na moich oczach, a mi jest dalej zimno.
     Budzi mnie telefon.

poniedziałek, 13 lutego 2012

Zjazd absolwentów i niekończąca się droga powrotna

     Dziś byłam na dziwnej imprezie. Jechałam tam starym, ciemno zielonym suzuki ze znajomymi. Mijaliśmy dziwne skrzynki przy drodze, pełne różnych rzeczy, które mogłyby się przydać gdyby samochód padł. Mniejsza z tym, imprezą był  zjazd absolwentów z mojego liceum, ale byli też inni ludzie, dziwne było to, że impreza była na olbrzymim lodowisku... Ja jednak nie mogłam znaleźć łyżew, żeby pojeździć, organizator nie oznaczył miejsc gdzie można by je znaleźć, czy włożyć... Stwierdziłam, że się zwijam. Przyjechałam za dnia, wiedziałam, że jak weszłam na lodowisko była noc, bo nad nim było niebo  pełne gwiazd. Jednak jak wyszłam, znowu był ten sam słoneczny dzień, pełen szumiących liści na drzewach od powiewów przyjemnie chłodzącego wiatru. Zaczęłam iść do domu, który był baaardzo daleko. Nic nie jeździło, żadnego samochodu, nic. Byłam zupełnie sama i od czasu do czasu mijałam te skrzynki... Były w nich mapy drogowe, zapasowe koła, trójkąty, wszystko co może się przydać do podstawowych napraw samochodu, jednak nic co mogło by się przydać mi. Maszerowałam tak przez las brzozowy, wciąż daleko od domu i przypomniało mi się, że widziałam skrzynkę z dwoma parami łyżworolek. Gdy dotarłam do tej skrzynki podeszłam i rzeczywiście były tam rolki na mnie i mniejsze, raczej na dziecko. Jednak gdy podniosłam te odpowiednie dla mnie, spotkał mnie wielki zawód. Brakowało w jednej dwóch pierwszych kółek w drugiej jednego... Tak się nie da jechać. Poczułam się jakby wszystko było przeciwko mnie i poszłam dalej. Maszerowałam do końca lasu brzozowego, potem przez drogę z dwóch stron okalała wielka łąka. Słońce już nie było tak przyjemne, niemiłosiernie smażyło mnie na asfaltowej pustej drodze. Chciało mi się pić, doskwierała mi samotność i byłam wściekła na te rolki bez kółek. Do mojego domu było tak daleko, że stwierdziłam, że już nigdy tam nie dojdę. Wlekłam się i dalej nic się nie zmieniało, tylko skwar i pragnienie. Obudziłam się.

piątek, 10 lutego 2012

Żagle i cholerny Adolf

     Sama już nie wiem gdzie ten sen się zaczął. Pamiętam, że byłam na żaglach, Bad był sternikiem i nie wiem jak, ale był z Nami Kruk, mój kolega z wakacji w Bystrzycy kłodzkiej. Kruk bardzo wyprzystojniał, pamiętam, że trochę sobie na Niego zerkałam z aprobatą. Płynęliśmy długo przez jeziora, dziwne jeziora, których nigdy tak naprawdę nie widziałam, możliwe, że nikt ich nie widział. Jeziora pełne czarnego żwiru, często byliśmy blisko dna, tak że obawialiśmy się osiąść na mieliźnie. Powietrze było w kolorze miodu lipowego, jednakże było w odróżnieniu od Niego rześkie i przyjemny zefir omiatał Nam twarze. W końcu zacumowaliśmy i chłopaki poszli się myć, w sumie to rozebrali się i zeskoczyli do wody. Wszystko widziałam i bez skrępowania podziwiałam. W końcu jakoś się zawstydziłam patrzenia się na jędrne pośladki Kruka i przeniosłam się we śnie.
     Jestem w kuchni. Jest noc, zakradam się do lodówki na małe co nieco. Słyszę jak za murkiem na łóżku ktoś jęczy przez sen i nie jest to kobiece pojękiwanie... Gdzie matka? Zerkam ponad murek i widzę... Sama nie wierzę własnym oczom we śnie (w sumie całkiem logiczne), bo widzę Adolfa! tego samego, który mi się już śnił. Jest za długi na łóżko mojej matki, jest mu niewygodnie i stęka przewracając się z boku na bok. Patrzę na to dłuższą chwilę i wyobrażam sobie co by się stało gdyby się obudził. Znowu zawstydzona swoim "kolorowym" myśleniem we śnie budzę się. Po przebudzeniu myślę sobie, co ze mną dziś?

środa, 8 lutego 2012

Sauna i basen złe na sny

     Kurcze... Wczoraj miałam bardzo ciekawy sen, ale zapomniałam od razu zapisać, a potem miałam tak wredny dzień, że zapomniałam o co tam chodziło, w tym śnie. Dziś nic mi się nie śniło, a do tego byłam na basenie i saunie oraz mam w planie wyjść wieczorem... Możliwe, że nici ze snów jutro... Cóż przynajmniej sprawdzę moją hipotezę na temat niepamiętania snów po  męczącym dniu.

niedziela, 5 lutego 2012

Nie fikaj dziwaku

     Hmm coś mi się wczoraj śniło, ale już zapomniałam, natomiast dzisiejszy sen pamiętam dobrze.
     Weszłam do piwnicy, zapaliłam światło i zaczęłam iść w stronę mojej salki, gdy nagle zobaczyłam, że ktoś skrada się w nie oświetlonej części korytarza. Bez pytania, czy strachu rzuciłam się w stronę intruza. Gdy dobiegłam do Niego zaczął się cofać niezdarnie z rękoma wyciągniętymi w moją stronę. Byłam już pewna, że to ktoś obcy, był bardzo wysoki i chudy, twarz i ręce, które wystawały spod długiego ciemnego płaszcza, miał bardzo blade. Oczy wielkie i całe czarne. Spojrzałam się groźnie i dziwak zniknął. Stoją w nagle pustym półmroku korytarza zastanowiłam się - Czego mógł chcieć ten dziwny człowiek? - ale odpowiedź nie nadeszła, więc poszłam poćwiczyć w salce. Tam było tak zimno, że siedziałam w kurtce i zastanawiałam się jakby tu się rozgrzać. Jedno mi przyszło dość szybko do głowy... Jednakże nie mogłam się zdecydować, obawiałam się, że może przyjść Dąb z jakimś uczniem na lekcje, tak się tym frapowałam, czy "się rozgrzać", czy nie, że się obudziłam...
    

sobota, 4 lutego 2012

Muzyka z eteru

     Dziś nic mi się nie śniło... Byłam zajęta nie spaniem, po za tym w nowych miejscach prawie zawsze nie mogę zasnąć, długo się oswajam, ale wczoraj miałam sen. Byłam na imprezie urodzinowej przyjaciółki nie wiedzieć czemu byliśmy na Agrykoli, zamiast w mieszkaniu. Mimo zimna i śniegu wszystkim było ciepło. Ja wstawiona we śnie, gdzieś szłam i zadzwonili znajomi z "K2" z innej imprezy powiedzieć pewnie jak się bawią i mnie pozdrowić. Jednakże nie mogłam ich usłyszeć, w telefonie bardzo głośno wybrzmiewała piosenka Tom'a Jones'a "Do You Think I'm Sexy". Najdziwniejsze było to, że muzyka nie była odtwarzana ani u mnie, ani u nich, wkradła się w telefon z eteru.

środa, 1 lutego 2012

MiszMasz

     Sen był dziś bardzo zawiły. Najpierw przyszedł brat cioteczny, bo wyrzuciła go żona z domu. Był cały obszarpany, wychudły i jakiś taki zasuszony. Domagał się mojego pokoju, gdyż kiedyś był jego - Po tym jak przejął go po mojej matce - pomyślałam wrednie. Ogólnie łaził po mieszkaniu i mimo, iż wywalony od siebie, to żartował jak to on i miał całkiem niezły humor. We śnie zastanawiałam się, czemu nikt go nie zapytał dlaczego żona wyrzuciła go z domu, ale chyba nie wypadało zapytać... Zirytowało mnie to i zmieniłam scenerię, czasem mi się to udaje.
     Biegnę, jest cudny poranek, świeci słońce, jest mi przyjemnie. Biegam po Warszawie, ale mojej Warszawie, zawsze jak śnię, że biegam w rodzinnym mieście to jest to ono, ale tylko z nazwy. Biegnę uliczkami, których w Warszawie nie ma, myślę o promieniach słońca na mojej twarzy, że zaraz przebiegnę koło kamienicy kolegi architekta. Myślę, że przecież normalnie kamienica Joe jest gdzie indziej, ale w sumie tu wygląda ładniej. Skręcam i biegnę jak zwykle tą samą małą uliczką, często ją widzę we śnie, ale nigdy na żywo jej nie widziałam. Wybiegam z uliczki na wał nad Wisłą, jest większy, wyższy, cały w zielonej trawie. Most jest, ale zupełnie inny, bardzo mi się podoba. Podziwiam go w biegu. W końcu się męczę, znowu robię zmianę scenerii.
     Jestem na imprezie w jakimś mieszkaniu, jest ze mną Elsi, jej facet, Lorenzo i Adolf i jakiś sztuczny tłum, jak to na imprezie w moim śnie.  Domówka całkiem niezła, śmiejemy się, pijemy. Robi się późno, a zabawa wre. W końcu Lorenzo mówi, że czas zmienić lokal, Elsi i jej facet jednak zostają, więc idziemy we trójkę z chłopakami. Po wyjściu Lorenzo stwierdza, że mu zimno, i że idzie do domu. Adolf mówi - Maryyy! Chodź do mnie! Zrobimy wołowinę i jeszcze cośdobrego, napijemy sięjakieswino! - jest wstawiony, mówi już bełkotliwie, ale się godzę, myślę - Wie bestia jak mnie skusić - i idę z Nim. Idziemy przez starówkę, ale taką z mojego snu, niby podobna do realnej, ale inna, podziwiam szerokie alejki pełne sztucznego światła. Po drodze coś mu odbija i się na mnie rzuca w akcie gwałtu, jednak ja się nie daję, jest zbyt pijany żeby dać mi radę. Podchodzi jakaś zaniepokojona dziewczyna, wysoka z długimi ciemno blond włosami w długim ciemno beżowym płaszczu zimowym i pyta - Co się stało, czy jakoś pomóc? - Adolf się uspokaja po jej pytaniu, widocznie nie zdawał sobie sprawy, że jest w miejscu publicznym. Z ulgą zabieram go do domu, po słonecznym bieganiu latem, przeniosłam się z powrotem w zimę i nie mogę go zostawić pijanego w taki mróz.
      Jesteśmy już u Niego, oczywiście nie tak w rzeczywistości wygląda Jego mieszkanie, przeniosłam go w śnie do ładnej kamienicy, wystrój jest nieco staroświecki, ale przyjemny. Kładę go na łóżko, znowu mu odbija. Ciągnie mnie za sobą, wiem czego chce, ale nie mam ochoty. Wyrywam mu się, ale chyba już nabrał sił. Nie wiem co zrobić zaczynam się bać. W końcu decyduję się zrobić coś dziwnego, nie wiem skąd mi to przyszło do głowy, wierzę tylko w siłę wyższą, nie jestem chrześcijanką, ale szybko nakreślam mu krzyż na czole, ustach i sercu. Ku mojemu zdziwieniu od razu Adolf  przestaje się rzucać i zamyka oczy. Zasypia, kiedy oddycha już miarowo, przytulam się do Niego na wąskim łóżku i sama zasypiam, Kiedy już zasnęłam we śnie obudziłam się do prawdziwego życia.

poniedziałek, 30 stycznia 2012

Światło i bezsenność

     Dziś nic nie pamiętam ze snów, bo słabo spałam, przez brata, który o 1.47 szedł do toalety przez ciemny korytarz koło mojego pokoju i nie zauważył w ciemności odkurzacza... Nieźle łupnęło w korytarzu, a on - Ku@#a! Argghhhhh... Jeb@#y odkurzacz grrrrr... - do tego zapalił światło w korytarzu. Mi było tak zimno, ze już nie chciało mi się wstawać i go gasić, ale przez to nie mogłam zasnąć. Irytowała mnie ta wąska smuga światła między moimi drzwiami,a framugą. Godzinę się męczyłam, aż usnęłam. Zmęczenie i stres naprawdę przeszkadzają w śnieniu.

niedziela, 29 stycznia 2012

Zrobił ten bajzel czy nie?

     Sen był nie ma co. A było tak: Puk. Puk. Otwierają się drzwi mojego pokoju, wchodzi najmłodszy brat i pyta - Hej możemy zrobić z chłopakami imprezę u Ciebie w piwnicy? - ja półprzytomnie (zasypiam w śnie :P) - Empfhg aha... tylko posprzątajcie i... nie grajcie na perkusji... - zasypiam. I śnię, że śnię jak robią mi straszny bałagan w salce, spraszają ludzi, grają po 22 na perce i wkurzają sąsiadów. W końcu budzę się o poranku w tym śnie, ładnie jest, słońce za oknem, aż tu słyszę szelest i chrupanie, myślę - Kto z rana objada się chipsami? Pewnie Lizak. Idę sprawdzić, jak to najmłodszy brat to powie mi jak tam impreza poszła. - okazuje się, że leży pijany w korytarzu, nie dotarł do własnego pokoju i objada się tymi chipsami. Patrzę na Niego zaniepokojona, a on do mnie - Sześć Mary! Jak się masz?! - i częstuje mnie szerokim uśmiechem na twarzy. Odpowiadam - Tak, tak. - i idę sprawdzić co w piwnicy, a tam totalny burdel. Nagle w śnie, myślę sobie, a jak to nie sen w śnie? Jak naprawdę mnie pytał wieczorem o tę imprezę, a teraz mi się tylko śni ten burdel? Wściekłam się, że to może być prawda, i że na prawdę czeka mnie piwnica do posprzątania jak się obudzę, i to lekcjami nauczyciela Dęba, przecież nie płaci mi za brudną salę. Ogarnęła mnie taka złość, że powiedziałam sobie obudź się i skonfrontuj się z rzeczywistością. Obudziłam się. Na szczęście to był tylko bardzo poplątany sen.

sobota, 28 stycznia 2012

czwartek, 26 stycznia 2012

Węgielki

     Właśnie przypomniał mi się urywek snu z dzisiaj. Kolega mówi mi - Masz oczy jak węgielki, tak intensywnie ciemne, piękne. - Ja tylko pomyślałam, że aż tak ciemne to nie są, węgiel jest czarny, a ja przecież mam brązowe. Więcej nie pamiętam nic.

poniedziałek, 23 stycznia 2012

Pustka

     Dziś pustka. Widocznie basen, jacuzzi i sauna sucha przeciwdziałają snom albo po prostu zmęczenie totalne.

niedziela, 22 stycznia 2012

Łokieć i jajka

     Po za snem erotycznym, w którym bardziej się martwiłam o przyłapanie, a potem o to żeby pościelić łóżko śniło mi się, że goi mi się zdarty łokieć. Najdziwniejsze w tym było to, że oba łokcie mam całe, a we śnie miałam zdarty i naprawdę mnie bolał i piekł. Ucieszyłam się jak się obudziłam i piekący lewy łokieć przestał mi dokuczać. Nie rozbudziłam się jednak do końca, bo po przeanalizowaniu snów, zaczęłam się zastanawiać nad jedzeniem jajek... Mianowicie, czy jak pójdziemy do piekła, to czy diabeł rozliczy nas z tych wszystkich pożartych ze smakiem nienarodzonych kurczaczków? Czy nie powie Nam - Wyście jak Herod pomordowali zaczynające się istnienia to kara Was spotka jak i jego! - Chyba muszę wziąć zimny prysznic i rozbudzić się do końca...

sobota, 21 stycznia 2012

Korektor

     Dziś ze snu pamiętam tylko jedno... Sąsiadka Elsi powiedziała mi jak jechałyśmy windą do Niej - Hmm masz korektor pod oczy nałożony? - ja no to, że a i owszem i zaniepokojona pytam - A co za dużo nałożyłam? - ona na to - Nie, po prostu wyglądasz inaczej bez tych cieni pod oczami. - we śnie nie wiedziałam co na to odpowiedzieć, więc się obudziłam.

czwartek, 19 stycznia 2012

Dłonie

     Śniło mi się, hmm nie wiem jak to opisać, bo opis może odebrać temu cały czar. Kiedyś pani od informatyki na kole filmowym opowiedziała, mi jak jej z kolei profesor miał przedstawić film erotyczny na wykładzie. Były to dwie dłonie, ludzi jadących obok siebie w taxi, patrzących się za okna. Nauczycielka wspomniała, ze na auli zrobiło się gorąco. Mi się śniła moja dłoń i hmm jeszcze czyjaś dłoń i to było przepiękne, przemiłe i takie bezpieczne... Potem przyśnił mi się brat, który nabałaganił u mnie w pokoju i tak się wkurzyłam, że się obudziłam ;P .