piątek, 13 kwietnia 2012

Bohaterzy, krasnolud, Molder& Skully

     Praca kompletnie mnie zaangażowała i relacje z ludźmi tak, że nie miałam czasu pisać, ani nawet zapamiętywać snów. Dziś jednak mam dzień wolny. Mieć wolny piątek to naprawdę świetna sprawa. Snów miałam mnóstwo dziś i nawet pamiętam jeden z wczoraj.
     Wczoraj mianowicie śniło mi się, że mam bardzo dziwne włosy na nogach, takie białe, długie, rosnące spiralą, długimi kępami jak bardzo cienka trawa. Miałam miejsca bez włosów na nogach i z nimi. Cały sen widziałam tylko nogi. 
     Dziś śniło mi się bardzo dużo. Najpierw pamiętam o drużynie zmuszonej do wyprawy wielką powodzią w ich krainie. W drużynie był typowy krasnolud, jakaś dziwna nieśmiała istota która się w Nim kochała, zbudowana z czerwonej kulki wielkość brzucha krasnoluda zielonym listkiem na górze i złotą kuleczką na tymże listku, do tego barbarzyńska bohaterka i bohater w przepaskach biodrowych, po kołtunionych włosach, wyjątkowo dzielnych i nieśmiałych, do tego zakochanych w sobie, czego, żadne nie wie i nieśmiało czeka co się stanie, jakby tego było mało mamy tu jeszcze agentów Molder'a i Skully. Powódź zagnała ich statek na tereny Wielkich Dziwów, krainy bardzo wysoko ponad poziomem morza, gdzie żył lud dziwaków modlących się do zegarka z Kubusiem Puchatkiem rozmiarów domu. Kiedy nasi bohaterowie napotkali "dziwaków" Ci chcieli ich od razu zabić, zegar im o wszystkim powiedział i muszą zabijać wszelakich intruzów. Rozegrała się bitwa tak szybka, że we śnie mało co miałam do podpatrywania, oczywiście "moja" drużyna wygrała. Po bitwie podeszli do zegara, a ja zdałam sobie sprawę, że to "normalny" dziecięcy budzik, który pewnie wpadł do tej krainy z jakiegoś pokoiku dziecięcego, a cały świat w moim śnie jest całkiem mały! Kiedy drużyna rozbijała obóz na wieczór w pięknym malowniczym miejscu, ja przyglądałam się im niczym myszom, tak byli mali, Molder i Skully nieco byli więksi od reszty, ale i tak nie wyróżniali się zbytnio. Tymczasem nieśmiałość opadła w drużynie i wreszcie nieśmiała istota wyznała krasnoludowi swoje uczucie, a on powiedział, że ją też kocha, do tego bohaterów też coś tknęło i zauważyli, że są w sobie zakochani, całość spostrzeżeń zwieńczyli pocałunkiem. Molder i Skully nie za bardzo wiedzieli o co tu chodzi i postanowili nie ulegać atmosferze, zaczęli więc po prostu gadać o tym skąd wziął się w tym miejscu taki olbrzymi zegar i czy to kosmici go tu przywlekli. Tu ładnie kamera snu odjeżdża, ujmując całą zgraję przy ognisku, potem odpływa w dal i zostaje już tylko  granat nieba i gwiazdy. Spokojnie się obudziłam i radośnie zdążyłam to tu zapisać, tak idiotycznego snu dawno nie miałam ;).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz