niedziela, 29 stycznia 2012

Zrobił ten bajzel czy nie?

     Sen był nie ma co. A było tak: Puk. Puk. Otwierają się drzwi mojego pokoju, wchodzi najmłodszy brat i pyta - Hej możemy zrobić z chłopakami imprezę u Ciebie w piwnicy? - ja półprzytomnie (zasypiam w śnie :P) - Empfhg aha... tylko posprzątajcie i... nie grajcie na perkusji... - zasypiam. I śnię, że śnię jak robią mi straszny bałagan w salce, spraszają ludzi, grają po 22 na perce i wkurzają sąsiadów. W końcu budzę się o poranku w tym śnie, ładnie jest, słońce za oknem, aż tu słyszę szelest i chrupanie, myślę - Kto z rana objada się chipsami? Pewnie Lizak. Idę sprawdzić, jak to najmłodszy brat to powie mi jak tam impreza poszła. - okazuje się, że leży pijany w korytarzu, nie dotarł do własnego pokoju i objada się tymi chipsami. Patrzę na Niego zaniepokojona, a on do mnie - Sześć Mary! Jak się masz?! - i częstuje mnie szerokim uśmiechem na twarzy. Odpowiadam - Tak, tak. - i idę sprawdzić co w piwnicy, a tam totalny burdel. Nagle w śnie, myślę sobie, a jak to nie sen w śnie? Jak naprawdę mnie pytał wieczorem o tę imprezę, a teraz mi się tylko śni ten burdel? Wściekłam się, że to może być prawda, i że na prawdę czeka mnie piwnica do posprzątania jak się obudzę, i to lekcjami nauczyciela Dęba, przecież nie płaci mi za brudną salę. Ogarnęła mnie taka złość, że powiedziałam sobie obudź się i skonfrontuj się z rzeczywistością. Obudziłam się. Na szczęście to był tylko bardzo poplątany sen.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz