Narzekałam na brak snów to się pojawiły, słabo je pamiętam, bo nie miałam kiedy ich zapisać, ale ze środy nad ranem pamiętam, że śniła mi się praca i chcieli dodać mi więcej obowiązków nie dając więcej kasy... Tak mnie to rozwaliło, że zamiast asertywnie porozmawiać jak robię normalnie to przeskoczyłam w inny sen. Ten inny był totalnie porąbany, trochę jak Las Vegas Parano tylko, że w tęczowych kolorach, było pełno kolorów, grubych ludzi ubranych w koszule z kręcącymi się żółtymi spiralami na granatowych i fioletowych koszulach, ludzie z garami zamiast brzuchów, masa jakiś kolorowych piłek i zabawek, wszędzie... Ktoś by pomyślał, że to był sen na jakimś kwasie. Trochę mnie to zniesmaczyło i niezbyt mi się to podobało, więc się obudziłam. Śniło mi się coś jeszcze, chyba w piątek, ale już nie pamiętam co, a może w sobotę? Dziś obudziłam się z dobrym nastrojem co u mnie rzadkie, ale gdy przypomniałam sobie wczorajszy dzień zalała mnie fala jakiś smutków i gniewu nie do opanowania.
niedziela, 11 marca 2012
wtorek, 6 marca 2012
Rozkwitające kwiaty
Od czasu kwiatów kwitnących w zwolnionym tempie nic mi się nie śni. Praca, spotkania z Kamykiem, przyjaciółmi i różne sprawy pomiędzy wyczerpują mnie i rano kiedy się budzę w głowie mam pustkę i nerwowo kreślony plan dnia, a potem już tylko wstaję i robię. Ostatnio budzę się zawsze w momencie, gdy na mojej ulubionej playliście do "spania" (stereomood playlista sleepy) rozkręca się utwór Taylor'a Deupree "Shoals - FALLS TOUCHING GRASSES". Raz słyszałam to jak rozkwitały kwiaty, a następne dwa razy wydawało mi się, że to ktoś za moim oknem zanim się zorientowałam, że to muzyka z laptopa.Dziwne uczucie, nie rozbudzić się do końca i mylić dźwięki... Nie wiadomo, czy się z siebie śmiać, czy iść do lekarza...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)