Hmm coś mi się wczoraj śniło, ale już zapomniałam, natomiast dzisiejszy sen pamiętam dobrze.
Weszłam do piwnicy, zapaliłam światło i zaczęłam iść w stronę mojej salki, gdy nagle zobaczyłam, że ktoś skrada się w nie oświetlonej części korytarza. Bez pytania, czy strachu rzuciłam się w stronę intruza. Gdy dobiegłam do Niego zaczął się cofać niezdarnie z rękoma wyciągniętymi w moją stronę. Byłam już pewna, że to ktoś obcy, był bardzo wysoki i chudy, twarz i ręce, które wystawały spod długiego ciemnego płaszcza, miał bardzo blade. Oczy wielkie i całe czarne. Spojrzałam się groźnie i dziwak zniknął. Stoją w nagle pustym półmroku korytarza zastanowiłam się - Czego mógł chcieć ten dziwny człowiek? - ale odpowiedź nie nadeszła, więc poszłam poćwiczyć w salce. Tam było tak zimno, że siedziałam w kurtce i zastanawiałam się jakby tu się rozgrzać. Jedno mi przyszło dość szybko do głowy... Jednakże nie mogłam się zdecydować, obawiałam się, że może przyjść Dąb z jakimś uczniem na lekcje, tak się tym frapowałam, czy "się rozgrzać", czy nie, że się obudziłam...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz