Kłótnia z matką. Nie pamiętam już o co w śnie to było, ale jak to tylko
ona potrafi doprowadza mnie do szału. Tym razem dzieje się coś
niezwykłego i nieco strasznego, nie wytrzymuję. Mam już tak dosyć, czuję
się tak bezsilna w tym śnie. Ogarnia mnie jakaś chora chęć mordu, jakbym
nie była już sobą, człowiekiem, w ogóle. Jest tylko tępy nóż i moja
dłoń. We śnie już nie myślę, może tak właśnie czują się zwierzęta? Są
tylko kolory i jakaś dzika furia. Patrzę na moją prawą dłoń i ją kroję
tym tępym nożem, nie mogę, ale się staram, bardzo się staram. Zostają
trzy krwawe bruzdy na dłoni. Nagle znów mogę myśleć, i myślę "Cholera co
jest?".
Śni mi się jeszcze coś innego. Nie pamiętam teraz już co to było.
Wcześniejszy sen był zbyt mocny, żeby coś jeszcze po nim zapamiętać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz