Rower
Jadę na rowerze, jest upał, ale w pędzie go nie czuję, skądś dosięga mnie miły powiew bryzy. Widzę wszystko nagle jak na filmie, Baba jedzie obok mnie, uśmiechamy się do siebie, śmiejemy z czegoś, może z samego pędu i radości jazdy. Jest dobrze, sen się kończy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz