poniedziałek, 7 września 2020
Sny w snach
Dziś w nocy koszmary. Śniło mi się, że się palę i na przemian topię w tłumie, że już nie nadążam z niczym, a co gorsza ludzie wokoło również. Wszyscy krzyczymy jak w jednym z kręgów piekła Dantego. Trudno to wrażenie inaczej oddać. Chcę się obudzić, bardzo. Otwieram oczy. Chris Kross jest przy mnie. Uspokaja mnie i prosi żeby dalej spać, a on będzie czuwał. Po chwili odprężenia dociera do mnie, że go ze mną nie ma, że przecież wyjechał i już go chyba nigdy nie zobaczę. Znowu zaczynam tonąć. Chcę już krzyczeć, ale nie mogę. Chcę się wreszcie obudzić naprawdę, ale nie mogę. Dopiero jak już utonełam we śnie to się obudziłam na jawie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz