Po długiej przerwie w pisaniu zacznę dobrym snem, który może się wydawać straszny.
Śniło mi się dziś, że schodzi mi naskórek z dekoltu. Zaczęłam grzebać i zaczął odłazić na całego.
Z jakimś takim spokojem pociągnęłam kawałek i poszło po całości. Z dekoltu, ramion, twarzy niczym maseczka peel off warstwa naskórka schodziła ze mnie jak z węża.
Obudziłam się spokojna z poczuciem świeżości. Jakby spadł mi duży kamień z serca. Chyba chciałam sobie sama powiedzieć, że już dobrze - mogę być sobą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz